Z lekkim przymrużeniem oka

styl życia

hity przedszkolaków czyli słowiańska krew rządzi

 

 

Jestem wrażliwa muzycznie. Nie oznacza to jednak, że płaczę przy każdej balladzie, nie oznacza również, że mam słuch absolutny, co to to nie. W sumie, to współczuję ludziom posiadającym ten dar - tyle kiepskich dźwięków wkoło nas...
I o tych kiepskich dźwiękach trochę chciałam. Mieszkam prawie obok przedszkola, gdzie co roku własnie o tej porze jest piknik rodzinny. A na pikniku, wiadomo, dmuchany zamek, kucyki, baloniki, grill i biegające dzieciaki z rodzicami. I muzyka w tle. Ale jaka! Zapomnijcie o "puszku okruszku", czy popularnej "pszczółce", ba, nawet "konik na biegunach" odszedł do lamusa. Jeszcze ze dwa, może trzy lata temu królowało, tu cytat "...sępie miłości...", potem jakieś "gangnam style", przez "a teraz chodź tu do mnie, poczuj się swobodnie" i "jak anioła głoooooooos", w tamtym roku KAŻDE dziecko śpiewało "jaaaa uwielbiam jąąąąąąą...", a w tym roku hitem puszczanym kilka razy był nasz towar eksportowy na Eurowizji "toooo jest taaaaaaaa słowiańska krewwwww"... a ja tego muszę słuchać;]. Zamykam szczelnie okna, ale to i tak nic nie daje.
Czy naprawdę nie ma fajnych piosenek dla Maluchów?! Ja wiem. To co słuchają w domu, chcą też słuchać na takich imprezach. Rozumiem też, że nie można w nieskończoność puszczać "puszka okruszka". Nie wierzę jednak, że nie ma normalnych piosenek skierowanych do dzieci,( nie mówiących o imprezach czy robieniu masła) - przecież to potężny rynek muzyczny...
a czym skorupka za młodu nasiąknie...tego będzie słuchać w przyszłości...